580 LECIE MIEJSCOWŚCI NIENADOWA


Maria Bartosówna w Nienadowej.
Wywiad z panią Beatą Czech.



Co może powiedzieć nam pani o historii Nienadowej?

Nienadowa – miejscowość położona malowniczo w dolinie Sanu, 32 km na zachód od Przemyśla.Jej historia sięga roku 1441, kiedy to stanowiła wówczas przedmieście Dubiecka. Osada w XVI wieku należała do Kmitów. Z ich to rąk przeszła na własność Stadnickich. W 1588 roku Stanisław Stadnicki , zwany ,,Diabłem Łańcuckim”, zamienił miejscowość na Łańcut z Anna Pilecką. Tą drogą na krótki okres Nienadowa weszła w posiadanie Pileckich. Następnymi właścicielami Nienadowej była rodzina Derszniaków, od których nabyli wieś Krasiccy z Dubiecka.W XVIII stuleciu miejscowość była własnością Dembińskich. W pierwszych dziesięcioleciach XIX wieku Antoni Dembiński wzniósł nowy dwór w stylu klasycystycznym, z czterokolumnowym portykiem. Dwór projektowany przez Aingera przetrwał do dzisiejszych czasów, stanowiąc po Dembińskich własność Mycielskich, a następnie Wołkowieckich. Obok dworu zachowały się też z tego okresu dwie oficyny i dwie murowane kordegardy oraz zabudowania gospodarcze. Dwór otacza XIX – wieczny park krajobrazowy. W dwudziestoleciu międzywojennym Nienadowa była ośrodkiem działalności postępowego ruchu ludowego, a strajk chłopski w 1937 miał tu szczególnie dramatyczny przebieg.Trudno się temu dziwić skoro znaczną część mieszkańców Nienadowej stanowili tzw. małorolni i bezrolni, a podstawowym źródłem dodatkowego zarobkowania był dwór na miejscu i podobne posiadłości w pobliskich wsiach. W czasie II wojny światowej w miejscowości działał również ruch oporu, który czynnie przystąpił do walki z niemieckim okupantem. Po zakończeniu II wojny światowej mieszkańcy wsi włączyli się do pracy w dzieło budowy nowej Polski . W Nienadowej żyli i gościli wybitni ludzie świata kultury i sztuki, sławni żołnierze a także znani duchowni.
Jacy wybitni ludzie związali swoje życie z Nienadową?

Itak, mówiąc o wybitnych ludziach związanych z Nienadową, należy wymienić nazwisko Aleksandra Fredry, który w miejscowym dworze spędzał swą młodość u dziadka Dembińskiego. Z Nienadową związała również swój los, aczkolwiek na krótko, jedna z poetek pozytywizmu – Maria Bartusówna (1854 – 1885), chrześniaczka powieściopisarza Jana Zachariasiewicza.

Kiedy Maria Bartusówna przybyła do Nienadowej?

Bartusówna przybyła do Nienadowej końcem sierpnia 1881 roku celem objęcia posady nauczycielki w miejscowej szkole, która znajdowała się nad rzeką Kamionką. Miała już za sobą trzyletni staż w tym zawodzie, ponieważ zdawszy w 1878 roku egzamin nauczycielski , przez trzy lata pracowała w szkole ludowej w Sokolnikach pod Lwowem. Od 1874 roku była związana przede wszystkim z lwowskim środowiskiem literackim. W 1876 roku wydano jej tomik niezłych poezji lirycznych, była współpracowniczką lirycznych pism galicyjskich i warszawskich.
Czym charakteryzowała się twórczość poetki?

Jej liryki, w większości liryki osobiste, bardzo melodyjne, pełne prostoty, melancholii i smutku wzorowanego na poezji ludowej i romantycznej, nie przysporzyły Bartusównie środków do życia.Mimo że wśród współczesnych uchodziła za najlepszą poetkę po Asnyku i Konopnickiej, mimo, że miała licznych protektorów w lwowskich i warszawskich domów arystokratycznych, m.in. pomagała jej hrabina Konarska, często przymierała głodem. Honoraria autorskie były liche i rzadko wypłacane. Poetka straciła również nadzieję zostania aktorką. W tej sytuacji postanowiła poświęcić się pracy nauczycielskiej w szkołach ludowych.
Z czym spotkała się Bartusówna w Nienadowej?

Pierwsze trzy lata pracy w charakterze nauczycielki szkoły ludowej w Sokolnikach przyniosły jej uznanie i szacunek. Jednakże szerzenie przez poetkę wśród dzieci wiejskich patriotyzmu oraz incydenty z gronem nauczycielskim zmusiły ją do opuszczenia Sokolnik i przeniesienia się do Nienadowej. W przeciwieństwie do szkoły w Sokolnikach, w której uczyło kilku nauczycieli, praca w Nienadowej, wiosce bardzo biednej, postawiła ją w sytuacji ,,Siłaczki” Żeromskiego. Obraz zmagań poetki z przeciwnościami losu, jej wegetacji w Nienadowej nakreśliła Maria Konopnicka w pośmiertnym wspomnieniu drukowanym w warszawskim ,,Świecie” (1886). Bartusówna, jako jedyna siła nauczycielska, musiała wśród zimna i wilgoci, w stojącym na uboczu budynku szkolnym pokrytym strzechą, a wewnątrz porosłym grzybem uczyć dzieci, ale przede wszystkim zdobywać dla szkoły ich rodziców.
Czy warunki pracy sprzyjały twórczości literackiej?

Trudne warunki pracy nie sprzyjały twórczości poetyckiej. Wśród wierszy pisanych w tym okresie nie ma żadnego, który powstałby w Nienadowej. Wyjątek stanowi pełna rozpaczliwego humoru parodia ,,Naśladowanie z Goethego”. Utwór ten dołączyła poetka do listu swej przyjaciółce Jaroszyńskiej we Lwowie:

,,Znaszli ten kraj,
Gdzie wstęgą San się wije?
Gdzie lasów cień
Półdzikie ludy kryje?
Gdzie buja wiatr
A bieda z nędza w parze
Pasterska pieśń
Przygrywa na fujarze.
Gdzie stanął czas,
Nie mówiąc ani słowa,
Znaszli ten kraj ?
Ach !to jest Nienadowa!
Znaszli ten gmach,
Na którym grzyb porasta?
A który wzniósł
Architekt z czasów Piasta?
Co wokół dziur
Koronką leśną przejrzystą,
Przez którą w gwiazd
Przeglądatwarz przejrzystą
Gdzie rączych gzach
Skacze mysz po głowie,
Znaszli ten gmach ?
To szkoła w Nienadowej”

Czy w tych okolicznościach poetka mogła liczyć na pomoc innych twórców i najbliższego środowiska?

Na okres pobytu Bartusówny w Nienadowej przypada bogata korespondencja poetki z Teofilem Lenartowiczem, który w swych listach często przysyłał słowa otuchy i pocieszenia. Bywało, że były to jedyne słowa otuchy dla poetki. Za te serdeczne słowa Bartusówna była bardzo wdzięczna: ,,…racz przyjąć serdeczną moją podziękę za słowa otuchy i wsparcia, które po raz pierwszy dopiero na tej mojej drodze spotykam! ‘’ . Na czas pobytu Barusówny w Nienadowej przypada też współpraca z ,,Wieńcem’’i ,,Pszczółką’’ księdza Stojałowskiego. Dużą pomoc uzyskała poetka ze strony hrabiny Aleksandry z Krasickich Konarskiej z pobliskiego Dubiecka, która otoczyła ją troskliwą opieką, wspierając stałą zapomogą miesięczną. U niej to Bartusówna spędziła wakacje 1881 i 1882 roku. W Dubiecku powstało też kilka jej wierszy poświęconych krajobrazowi tajemniczych okolic, jak ,,Biała róża’’, ,,Opuszczona kaplica’’ oraz napisany w 1882 roku na pożegnanie liryk ,,Ostatni raz’’

Drżące mi gwiazdy rzekły nad Sanem
Pamiętaj nas!...
Gasząc w zamgleniu złoto różany

Ostatni raz.
I z wolna wsiąkły jedna po drugiej
W niebieski sklep -
A przed mym okiem rozwalił się długi,
Piaszczysty step!
Drzewa szeptały w głuchym rozgwarze
Posępną wieść -
Że znów po obcych światów obszarze
Mam ból swój nieść
I wpatrywały się zamyślone
W ubiegły czas
A wiatr mi zrywał liści koronę
Ostatni raz!
Jesienny ostry wybiegał blady
Nad srebrny staw
I na tajemniczą wzywały radę
Gromady traw
I zaś w zmąconą i znajomą patrząc wodę
Włożyły wraz
Aż dzień się ubrał w smutną pogodę
Ostatni raz!

Swojej opiekunce z Dubiecka w dowód hołdu ofiarowała też Bartusówna osobny wiersz pożegnalny ,,Hr. Aleksandrze Konarskiej’’, w którym dziękuje jej za wszelkie przejawy opieki, jakich tu doznała. Co spowodowało, że Bartusówna opuściła naszą miejscowość?

Poetka w Nienadowej, podobnie jak w Sokolnikach, nie przebywała zbyt długo. Tęsknota za środowiskiem kulturalnym, samotność, niezrozumienie, bardzo ciężkie warunki pracy, a przede wszystkim bieda i postępująca choroba kazała jej opuścić tę biedną wioskę i podjąć pracę w Łazanach pod Wieliczką.








Wywiad z panią Janiną Spławińską



Wywiad z Panią Janiną Spławińską przeprowadzony został przez uczestników projektu „Ocalmy od zapomnienia” Wojciecha Skubisz, Jakuba Gergont i Jakuba Chrobak. Janina Spławińska jest 87- letnią mieszkanką miejscowości Nienadowa i prababcią Wojciecha Skubisza.
Czy mieszkasz babciu w Nienadowej od urodzenia?

Tak, mieszkam w Nienadowej od urodzenia. Tutaj mieszkali też moi rodzice.
Jaki pamiętasz swój dom z okresu dzieciństwa? Był drewniany czy murowany ?

Dom, w którym mieszkałam był drewniany ,kryty słomą. W domu były dwa pomieszczenia . Była zrobiona podłoga. Nie było światła, nie było też łazienki i innych wygód. Wodę przynosiliśmy ze studni do domu.
Czy miałaś dużo ubrań?

Do ubrania nie miałam dużo rzeczy. Żyliśmy bardzo skromnie i przede wszystkim z pracy na roli, rodzice nie mieli dużo pieniędzy.
Ile osób mieszkało w domu rodzinnym?

W tym domu mieszkały 4 osoby.
Jakie obowiązki miałaś babciu i jakie wykonywałaś prace w domu?

Oczywiście od najmłodszych lat pomagałam rodzicom w pracach polowych oraz we wszystkich pracach domowych. Wiele czasu poświęcałam na robótki na drutach.
Czy chodziłaś babciu do szkoły?

Do szkoły chodziłam w czasie II wojny światowej. Były tam trzy klasy. W szkole było wielu uczniów. Uczniowie byli z różnych roczników i uczyli się razem, w jednej klasie.
Proszę nam opowiedzieć jak wyglądała wioska w młodzieńczych latach babci?

Domy były drewniane , kryte słomą. Droga przez wioskę była żwirowana. Jeździły nią jedynie furmanki oraz chodzili ludzie. Dopiero w późniejszych latach zaczęto kryć domy dachówką. I powoli budować domy murowane.
Teraz wieczorami my oglądamy telewizję, gramy na komputerach. A babcia co robiła będąc w naszym wieku?

Wieczorami siedziałam w domu i robiłam na drutach. Nie było światła jedynie w domu świeciła lampa naftowa. Robiłam swetry , rękawice dla siebie i najbliższych. Robót na drutach nauczyłam się od mojej mamy. Powoli, szło mi coraz lepiej. Robótki ręczne to było moje ulubione zajęcie.
Jak żyło się babci w rodzinie w czasie drugiej wojny światowej? Czy musieliście się ukrywać? Czy na Nienadową były zrzucane bomby?

Było bardzo ciężko. Baliśmy się, aby ktoś nie zginął z rodziny. Pamiętam, że jedna bomba była zrzucona niedaleko nas. Dobrze nie było . Przychodzili jacyś żołnierze. Na początku wojny w Nienadowej byli Niemcy, a później jak przyszedł czas wyzwolenia byli też Rosjanie.
Czy w Nienadowej mieszkali Żydzi?

Tak, pamiętam jak w Nienadowej mieszkali Żydzi. Jednak w czasie wojny, zostali oni zabrani przez Niemców i zostali wywiezieni. Już do Nienadowej nie powrócili.
Czy w Nienadowej w czasie wojny zostało zniszczonych dużo domów ?

Nie, w Nienadowej nie było dużo zniszczonych domów .
Babciu, jak teraz patrzysz na naszą wioskę, czy dużo się w niej zmieniło?

Nasza miejscowość jest teraz piękna. Dużo się w niej zmieniło, domy nowe , kolorowe i murowane. Jest światło w domach i na ulicy. Wcześniej tego nie było. Droga jest asfaltowa.
Dziękujemy bardzo za przekazane informacje i poświęcony nam czas.









Wywiad z panią Ewa Bembenek



Jak to się stało, że zdecydowała się pani wstąpić w szeregi druhów
strażaków ?


Nazywam się Ewa Bembenek , od urodzenia mieszkam w Nienadowej. Mniej więcej jak byłam w waszym wieku rozpoczęła się moja przygoda ze strażą w Nienadowej, bo wtedy mój tato był prezesem tej jednostki straży. Na pewno wiecie , że strażacy raz w roku mają takie spotkanie, na którym składają sprawozdanie z tego, co się udało zrobić w poprzednim roku kalendarzowym. I tato powiedział : „Pójdziesz na to spotkanie i będziesz protokołować, później zrobisz kawę , herbatę”. I tak to się zaczęła moja przygoda ze strażą.
W jakich okolicznościach zrodził się pomysł założenia kroniki OSP w Nienadowej?

Gdy byłam na studiach, powstał pomysł, aby napisać kronikę o OSP Nienadowa, żeby następne pokolenia mogły chociaż poznać historię tej jednostki . I muszę powiedzieć , że to niebyło wcale takie proste zadanie. Nigdzie niema żadnych dokumentów historycznych mówiących o tym, kiedy powstała jednostka OSP w Nienadowej. Chcieliśmy zdobyć takie dokumenty i z p. prezesem Ryszardem Osiadłym byliśmy trzy razy we Lwowie w archiwum państwowym, aby tam znaleźć jakiś dokument, w którym byłyby informacje o naszej jednostce. I tam też niebyło łatwo uzyskać te dokumenty. Musiał być przygotowany wniosek podpisany przez wójta gminy Dubiecko , że my to potrzebujemy do udokumentowania działalności tej jednostki. Z tym wnioskiem pojechaliśmy do archiwum. Na szczęście trafiliśmy na panią, która chciała nam pomóc, ale niewiele w sumie otrzymaliśmy informacji. Efekt był mizerny , chociaż mogliśmy zobaczyć Lwów i archiwum państwowe. Po jakimś czasie pojechaliśmy znów do Lwowa, bo otrzymaliśmy informację, że jednak coś udało się ustalić. Pani znalazła informacje o jednostce OSP, ale nie o naszej, jedynie o innej z terenu gminy Dubiecko.
Proszę nam opowiedzieć o założycielach naszej straży i początkach jej działalności.

Kronika ta jest oparta o informacje przekazane przez nieżyjących już mieszkańców naszej miejscowości. Pamiętam rozmowę z p. Eugeniuszem Kazienko i Tadeuszem Skrabut, którzy z taką pasją opowiadali o tej straży . Oni znali historię jak ta nasza jednostka powstawała. Mam nagrania na kasecie , które zaczęłam spisywać później. Opierając się na opowieściach tych dwóch panów przyjęliśmy wersję dotyczącą powstania naszej jednostki OSP. Straż w Nienadowej powstała w 1906 roku. Na początku straż miała tylko na wyposażeniu ręczne sikawki. Była to, jak mówili panowie, rura mosiężna w środku z drewnianym tłokiem uszczelnionym konopiami i drewniane wiadra. Cztery lata później zakupiono sikawkę mechaniczną. Chciałam się dowiedzieć , kto był pierwszym komendantem straży, według wspomnień pana Skrabuta i Antoniego Szybiaka pierwszym komendantem był pan Michał Gergont. Jak wyglądało alarmowanie strażaków? Na początku XX wieku Jan Gergont siadał na swojego konia, objeżdżał kilka punktów w miejscowości i za pomocą trąbki ogłaszał alarm pożarowy. W czasie wojny utrzymywano trzy konie przy straży , które służyły do wyjazdów strażaków ciągnąc wóz sikawkowy i beczkę z wodą. Takie były początki straży w Nienadowej. Dzisiaj straż może pochwalić się wieloma osiągnięciami . To dzięki wysiłkowi wielu osób , które angażują się społecznie. Straże są organizacją społeczną utrzymywaną z budżetu gminy. Za udział w akcjach strażacy otrzymują bardzo niskie wynagrodzenie jedynie 8 zł za godzinę udziału w akcji. Uważam, że strażacy są to tak pozytywnie zakręceni ludzie , którzy za otrzymane ryczałty kupują ubrania i części wyposażenia . Strażacy, jak jest syrena, to szybko przemieszczają się, aby niezwłocznie znaleźć się w jednostce i jechać na akcję.
Proszę przedstawić nam Zarząd OSP w Nienadowej.

Wiecie ,że prezesem jest pan Ryszard Osiadły, w-ce prezesem jest pan Mariusz Goleniowski, pan Krzysztof Goleniowski sekretarzem i kierowcą , ponadto pan Wiesław Szybiak i pan Tomasz Służały. Bycie w straży to fajna przygoda .
Gdzie mieściła się pierwsza remiza?

Na początku nie było remizy. Pierwsze zbiórki straży odbywały się w szkolnej drewutni a ćwiczenia na placu przy szkole. Wasi rodzice na pewno pamiętają, że była drewniana remiza jak się idzie do przysiółka Przydatki. Następnie w latach 70-tych powstała ta obecna remiza, która była przebudowywana. To, jak teraz wygląda jest efektem pracy wielu ludzi. Pewnie wszyscy byliście w remizie.
Jak, na przestrzeni czasu, zmieniła się rola i zadania strażaków ochotników?

Dawniej straż była powołana tylko do gaszenia pożarów. Teraz, jak widzicie straż pożarna dzisiaj przyjeżdża do wypadków. W każdej jednostce są druhowie, którzy są przygotowani do udzielania pierwszej pomocy . Na pewno też kolejną dziedziną działalności jest walka z powodziami. Nasi strażacy mieli około 70-u akcji, z czego 50 to wyprowadzanie osób z zalanych domów i wypompowywanie wody ze studni. Kolejna to rola kulturalna. Strażacy zawsze uświetniają święta państwowe. Udział strażaków w mundurach podkreśla rangę takiej uroczystości.
Ile trzeba mieć lat i jakie trzeba spełniać warunki, aby zostać członkiem OSP?

Żeby zostać strażakiem, brać udział w akcjach , trzeba przejść przeszkolenie przygotowawcze z wiedzy , zdać testy a następnie przejść ćwiczenia w różnych sytuacjach na szkoleniu podstawowym. Jeżeli ktoś chce zostać dowódcą akcji ratowniczej musi odbyć szkolenie dla dowódcy. Jest szkolenie również dla naczelników i prezesów, a także kierowców - konserwatorów sprzętu gaśniczo - ratowniczego. Strażacy raz na 2 lata podlegają badaniom lekarskim.
Ilu członków liczy jednostka straży pożarnej w Nienadowej , ile kobiet zasila szeregi druhów strażaków?

Z kobiet jestem w OSP tylko ja, natomiast mężczyzn jest około 28, 29.
Czy przy naszej jednostce straży pożarnej działa drużyna młodzieżowa?

Przy niektórych jednostkach są powoływane drużyny młodzieżowe , gdzie już chłopcy w wieku 10 lat mogą przygotowywać się do służby. Pisaliśmy projekt, aby taką drużynę powołać u nas, ale niestety się nie udało.
Dziękujemy bardzo za udzielony wywiad i poświęcony czas.









Wywiad z panią sołtys Marią Sztur



Witamy bardzo serdecznie Panią Marię Sztur na dzisiejszym spotkaniem z nami, uczestnikami projektu ,,Ocalmy od zapomnienia’’. Informuję Panią, że jest to projekt oparty na zebraniu informacji, wspomnień na temat naszej ,,małej ojczyzny’’ Nienadowej. Projekt ten realizuje w naszej szkole Stowarzyszenie Szkoła Marzeń w związku z przypadającą w bieżącym roku 580 rocznicą utworzenia miejscowości Nienadowa. Pragniemy jak najwięcej zebrać informacje o naszej miejscowości, które udostępnimy na nowej stronie internetowej. Będzie to taka nasza mała cząsteczka wkładu do uczczenia tej rocznicy. Informujemy, że w najbliższym czasie zostanie zawieszony na budynku naszej szkoły baner informujący o tym projekcie. Dziękujemy bardzo Pani sołtys za poświęcenie czasu na nasze spotkanie. Wierzymy, że wszystkie otrzymane od Pani informacje, powiększą nas zasób wiedzy o naszej małej ojczyźnie i problemach mieszkańców miejscowości Nienadowa. Nasze koleżanki wspólnie z Panią Beatą Czech przygotowały zestaw pytań i będą je po kolei czytać a Panią sołtys prosimy o odpowiedź.

Jak długo jest Pani mieszkanką Nienadowej?

Mieszkanką Nienadowej jestem już bardzo długo, bo od przeszło 40 lat. Wszystko zaczęło się w 1976 roku, kiedy to rozpoczęłam naukę w dzisiejszym Zespole Szkół im. Aleksandra Fredry w Nienadowej. W tamtych czasach szkoła ta miała wyłącznie charakter rolniczy. Przez okres 5 lat mieszkałam w internacie, ukończyłam szkołę a później wyszłam za mąż i już na stałe zostałam mieszkanką Nienadowej.

Jak zapamiętała Pani tą miejscowość tamtych lat?

Z całym przekonaniem mogę stwierdzić, że wygląd a także życie mieszkańców naszej miejscowości na przestrzeni tych 45 lat zmieniło się nie do poznania. Przede wszystkim nie było tak rozbudowanej sieci dróg asfaltowej, nie było tylu samochodów w całej wsi było raptem dwa, może trzy samochody. W większości ludzie poruszali się pieszo albo za pomocą konnych furmanek. Nie było tak szerokiego dostępu do środków masowego transportu. Z pewnością Nienadowa nie była tak piękna i kolorowa jak dzisiaj, nie było tak wielu domów a te, które były najczęściej wybudowane były z drewna lub były to niewielkie szare domki.

Z jakimi problemami spotykali się mieszkańcy Nienadowej w tamtych latach?

Przede wszystkim były to problemy dnia codziennego, a co się z tym wiąże także problemy z pracą na roli i w gospodarstwie. Bardzo słaba mechanizacja rolnictwa, brak ciągników i innych maszyn, które pomagałyby na co dzień w pracy każdego rolnika. Ogrom pracy mieszkańcy Nienadowej musieli wykonywać ręcznie, np. w czasie żniw nie było mowy o kombajnie- zboże koszono kosą lub sierpem. Potem dopiero pojawiły się konne kosiarki, snopowiązałki a dopiero później kombajny w Spółdzielni Kółek Rolniczych w Nienadowej. Jednak brak mechanizacji to nie jedyne problemy tej miejscowości. Dużym problemem była zła jakość miejscowych dróg, brak oświetlenia, a nawet dostęp do telefonu, ponieważ w tamtych czasach telefon znajdował się u sołtysa i w straży pożarnej. Trudno też było wydostać się z Nienadowej do jakiegoś pobliskiego miasta celem załatwienia jakiejś sprawy, ponieważ autobusy kursowały tylko kilka razy dziennie, a chętnych było wielu.

W jaki sposób zmieniła się ta miejscowość na przestrzeni lat?

Na przestrzeni tych lat miejscowej zmieniła się nie do poznania. Stała się przede wszystkim bardzo kolorowa dzięki bardzo zadbanym domom i obejściem wokół nich. Każdy mieszkaniec dba o ogrody i ogródki na swoich posesjach. Powstało wiele lokalnych dróg, które z całą z pewnością ułatwiają mieszkańcom komunikację i poprawiają komfort jazdy nawet z najbardziej odległych zakątków naszej miejscowości. Powstała również sieć miejscowego oświetlenia. Z roku na rok pięknieją i rozbudowują się nasze jednostki oświatowe i kulturalne, takie jak szkoły, przedszkole, które od 5 lat funkcjonuje czy WDK w Nienadowej. powstały plac zabaw dla dzieci, parkingi czy siłownie. Zmienił się również wygląd, dzięki generalnemu remontowi, naszej remizy OSP. Dzięki szerokiemu dostępowi do internetu i telefonii komórkowej mieszkańcy Nienadowej mogą cieszyć się z nieograniczonego niczym kontaktowi z całym światem.

Jest pani osobą, która z dużym zaangażowaniem uczestniczy w życiu Nienadowej. Od wielu lat sprawuje Pani bardzo odpowiedzialną funkcję w społeczeństwie wsi mianowicie jest Pani sołtysem. Proszę powiedzieć, jak to się stało, że podjęła się Pani tak odpowiedzialnego stanowiska?

Myślę, że moja decyzja podyktowana była przede wszystkim tym, że bardzo lubię kontakt z ludźmi, lubię przebywać z innymi i rozmawiać, poznawać ich problemy i potrzeby.

Jakimi cechami musi oznaczać się sołtys?

Sołtys musi przede wszystkim być dobrym obserwatorem i dostrzegać potrzeby tej swojej społeczności lokalnej. Jednocześnie musi być też rzetelny i sumienny w spełnianiu swoich obowiązków, a także sprawiedliwy i uczciwy.

Co, przede wszystkim, należy do zadań sołtysa?
Sołtys musi bardzo dbać o wizerunek swojej miejscowości. Jest pewnego rodzaju łącznikiem między miejscowością a gminą. Musi być wsparciem dla organów samorządowych z naszego terenu. Zgłaszać a także zrobić wszystko, aby pomóc mieszkańcom miejscowości w załatwieniu ich problemów.

Co uważa Pani za swój największy sukces w czasie pełnienia tej funkcji?

Przez te lata sprawowania funkcji sołtysa tych sukcesów większych czy mniejszych było wiele. Większości sukcesy te związane były przede wszystkim z budową lokalnej sieci asfaltowej, oświetleniem dróg, budową ogrodzenia wokół instytucji WDK w Nienadowej. Pamiętam też taką historię sprzed lat kiedy pomogłam jako sołtys wsi, załatwić w sądzie i pomóc pewnemu starszemu a także biednemu małżeństwu. Dzięki mojej interwencji sprawa ta zakończyła się pomyślnie dla tych biedny niezaradnych ludzi. Chciałabym również wspomnieć o jednym z ostatnich sukcesów, jakimi było dofinansowanie do zakupu wozu strażacki dla naszej jednostki OSP.

O czym Pani marzy, co chciałaby Pani zmienić w naszej miejscowości na lepsze?

Z całą pewnością marzą mi się mniejsze, czy większe inwestycje w naszej miejscowości. Jednak chciałabym też, żeby nie było podziałów wśród mieszkańców, na Nienadową Dolną, Górną czy Kolonię. Pragnęłabym, aby mieszkańcy więcej, częściej się ze sobą spotykali i rozmawiali na temat bieżących potrzeb wsi, a także tego, co warto zmienić na lepsze dla dobra wszystkich mieszkańców i gości, którzy coraz częściej nas odwiedzają.

Łatwo, czy raczej trudno jest być sołtysem?

Tak, jak każda praca społeczna, tak też bycie sołtysem to bardzo trudna i odpowiedzialna funkcja. Przede wszystkim trzeba być osobą bardzo zdyscyplinowaną i odpowiedzialną. Trzeba pamiętać o wielu obowiązkach i zobowiązaniach wobec mieszkańców. Należy doprowadzić każdą sprawę do końca, o niczym nie można zapomnieć, a także rozliczyć się z funduszy sołeckich na zebraniu sprawozdawczym w obecności władz gminy a także mieszkańców miejscowości.

Bardzo dziękujemy, że zechciała Pani przyjąć zaproszenie na nasze spotkanie i podzieliła się Pani tak ciekawymi informacjami na temat przeszłości i czasów współczesnych naszej miejscowości. Myślimy, że to nasze pierwsze spotkanie będzie takim dobrym kołem napędowym na inne w realizacji naszego projektu regionalnego mówiącego o historii Nienadowej i o ludziach, którzy tutaj mieszkają. Raz jeszcze dziękujemy i życzymy dużo zdrowia i wielu jeszcze sukcesów w pracy społecznej pracy na rzecz naszej małej lokalnej społeczności.










Wiersz pani Bronisławy Dyczkowskiej



Prezentujemy wiersz o rzece San napisany przez panią Bronisławę Dyczkowską. Autorka w okresie dzieciństwa mieszkała w Nienadowej.

Rzeko moja rzeko śniona
Rzeko dzieciństwa mego
Rączką maleńką żegnana
Łezką soloną skropiona
Wśród gór bieszczadzkich wody Twe płyną
Mienią się w słońcu niczym kryształy
Uroki twoje tu nie zaginą
A każdy kamień to skarby twoje
Płyniesz odwiecznym swym korytem
Nurtem piękności nie zmienna
To znów jak burza rozszalała
Przelewasz wody gniewna.
Skaliste brzegi, urwiste zbocza
W nurt wody spoglądają
Szumem i pluskiem spienionej wody
Każdego zachwycają.
I każde drzewo, które opływasz
Niczym straż wojska przy tobie czuwa
Rzeko spokojna rzeko porywcza
Jaka tam byłam szczęśliwa
Nurty twej wody porwać mnie chciały
Gdy dzieckiem małym była lecz ręka Boska mnie obroniła
Bym dziś o tobie rzeko śniła.
Stoję na moście innej rzeki
Myśli me błądzą daleko
Tyle się w moim życiu zmieniło
A tyś niezmienna najmilsza ma rzeko.;





12:00:00




+7
°
C
H: +
L: -1°
Nienadowa
Czwartek, 25 Marzec
Prognoza 7-dniowa
Pt So Nie Pn Wt Śr
+11° +13° + + + +19°
+ + + + + +




Napisz do nas



 Statystyki
strzałka do góry